Asystentura
Językowa w Holandii (Van der Vapellen SG Zwolle)
W okresie od 01.10.2002 do 01.06.2003 miałem przyjemność odbywania asystentury językowej z języka niemieckiego w pięknym kraju wciąż roześmianych rowerzystów w drewnianych chodakach. J Na takie określenie pozwoliłem sobie, bowiem w ten oto sposób można w jednym zdaniu przedstawić to, co charakteryzuje to cudowne Królestwo Niderlandów. Oczywiście można tam zobaczyć o wiele więcej, ale na opisanie tego wszystkiego zabrakłoby miejsca i czasu. Dlatego też zachęcam, aby każdy osobiście udał się tam gdzie wiatraki i pola tulipanowe doskonale harmonizują z nowoczesną architekturą. A teraz może w skrócie przedstawię, na czym polegała owa asystentura językowa.
Otóż moje zadanie polegało w gruncie rzeczy na asystowaniu nauczycielom języka niemieckiego w prowadzonych przez nich zajęciach, na przygotowywaniu lekcji i materiałów dydaktycznych oraz pracy z małą grupą uczniów nad poprawą ich kompetencji językowych w wypowiedzi ustnej oraz rozumieniu ze słuchu.
W pierwszym okresie asystentury zaangażowany byłem przede wszystkim w klasach przedegzaminacyjnych i egzaminacyjnych. Lekcji niemieckiego udzielałem w małych grupach, a także indywidualnie z uczniami, mającymi problem z opanowaniem praktycznych umiejętności językowych. Sporadycznie prowadziłem również lekcje w całej klasie. W okresie drugim pracowałem w klasach niższych, a także prowadziłem konwersacje w małych grupach. Konwersacje te prowadziłem w grupach 2-4 osobowych, pracując przede wszystkim w pierwszym okresie z klasami 4 i 5 Havo, 5 i 6 Atheneum i 4 Vmbo TL. Po ukończeniu etapu praktykowania kompetencji językowych z powyższymi klasami, zacząłem pracę z klasami: 3 Vmbo TL, 3 Havo i 3 Atheneum.
Uczniowie, uczęszczający do wyżej wymienionych klas, to uczniowie w przedziale wiekowym od 14 do 18 lat.
Przygotowałem
także materiały do egzaminów ustnych z języka niemieckiego. Egzaminy te
składały się z 4 sytuacji, odnoszących się do reakcji językowych podczas
podróży do Berlina. Zadaniem uczniów było prowadzenie rozmowy: na stacji
kolejowej, w biurze informacji turystycznej, w schronisku i w snack-bar.
Asystowałem także w czasie egzaminów ustnych w klasach:
4 Vmbo TL, 5 Havo i 6 Atheneum.
Służyłem również pomocą w trakcie „Dni Otwartych Drzwi”
w szkole, pomagając w prezentowaniu walorów sekcji niemieckiej.
Dosyć ciekawym doświadczeniem był jeden z projektów współpracy Unii Europejskiej o nazwie Sokrates Comenius Akcja 1 – Partnerskie Projekty Szkół. Była to bowiem wymiana uczniów mojej instytucji goszczącej ze szkołą polską w Redzie. W programie tym brałem udział praktycznie już od pierwszych dni mojej asystentury, bowiem pomagałem przy koordynacji wizyty w Polsce, korespondując drogą mailową ze szkołą w Redzie. Mój zakres obowiązków w czasie wizyty uczniów holenderskich w Polsce obejmował przede wszystkim tłumaczenie konwersacji między kadrą nauczycielską ze Zwolle a dyrektorem szkoły w Redzie, ale również wywiadu przeprowadzonego przez lokalną telewizję z nauczycielem i parą uczniów z Holandii. Uczestniczyłem także w zorganizowaniu programu artystycznego strony holenderskiej, który przedstawiony został w trakcie naszej wizyty w Redzie. Próbowałem również zorganizować czas wolny kadry nauczycielskiej ze Zwolle, starając się przy tym przekazać jak najwięcej informacji o kulturze, mentalności i życiu codziennym Polaków.
Jako asystent języka niemieckiego mogłem zawsze liczyć na pomoc kadry nauczycielskiej i to nie tylko sekcji niemieckiej, bowiem często prosiłem o pomoc dyrektora szkoły, czy także nauczycieli przedmiotów pozajęzykowych. Przeważnie chodziło tu o jakieś porady praktyczne, związane z codziennym życiem w Zwolle, a także porady odnoszące się do kultury i mentalności Holendrów.
Instytucja goszcząca zorganizowała mi również zakwaterowanie na czas pobytu w Zwolle. Było to stosunkowo dobrze wyposażone i usytuowane niedaleko od szkoły mieszkanie.
Odbywając asystenturę w szkole Van der Capellen SG Zwolle, powoli zintegrowałem się z jej życiem, uczestnicząc nawet w posiedzeniach kadry nauczycielskiej, dotyczących reformy edukacyjnej, czy nawet trudnej sytuacji materialnej lub rodzinnej niektórych uczniów, ale także w zebraniach mających na celu uczczenie pewnych rocznic narodowych lub sukcesów instytucji goszczącej.
Niestety nie miałem okazji uczestniczyć w przedmiotach pozajęzykowych.
Przebywając w Holandii przez cały okres asystentury (8 miesięcy), dowiedziałem się wiele o kulturze tego kraju, o jego mentalności. Zwiedzając kolejne, ciekawe miejsca miałem okazję dowiedzieć się czegoś o historii Królestwa Niderlandów. Poznałem wiele zwyczajów tamtejszej społeczności, a prowadząc częste rozmowy miałem okazję nauczyć się języka holenderskiego w stopniu podstawowym, co oczywiście ułatwia integrację w tym kraju.
Pobyt ten sprawił, iż zmieniłem swój stosunek do tego państwa, nie postrzegając go już jako kraju wszelkich swobód, gdzie młodzież ma nieograniczony dostęp do środków odurzających. Poznanie codziennego życia w Holandii, było dla mnie przełamaniem negatywnych stereotypów, jakie słyszy się na co dzień. Teraz postrzegam ów kraj, jako kraj o niezwykłej organizacji, niecodziennym zagospodarowaniu terenu i niesamowitej ilości miejsc atrakcyjnych turystycznie.
Spotykając się z obywatelami Królestwa Niderlandów, prowadziłem często rozmowy na temat poszerzenia Unii Europejskiej, a także o ich obawach z tym związanych. Spostrzegłem, iż głównym problemem obywateli Unii są podwyżki cen żywności i innych artykułów, wynikające z wprowadzenia wspólnej waluty euro. Pewnym utrudnieniem jest czasami zbyt zawiła administracja, która to jest przyczyną wypełniania nadmiernej ilości dokumentów. Problemem nękającym obywateli Holandii jest również fakt braku chęci do integracji ze strony obcokrajowców mieszkających w tym państwie.
Będąc asystentem języka niemieckiego, nauczyłem się także wiele w zakresie stosowania różnych metod nauczania. Ponieważ system kształcenia w Holandii różni się znacznie od polskiego, miałem możliwość porównania stosowanych metod. Otóż nauczyciel w Holandii jest jedynie mentorem, którego zadaniem jest udostępnianie materiałów do nauki, a także pomoc przy trudnych, niezrozumiałych kwestiach, jak i motywowanie ucznia poprzez ciekawy sposób prowadzenia lekcji. W Holandii stawia się na samodzielność ucznia, na jego inicjatywę i chęć poznawania. Nauczyciel stara się również pomóc indywidualnie każdemu ze swych podopiecznych.
Mogę również stwierdzić, iż nauczyłem się wiele w zakresie języków obcych. Miałem bowiem możliwość częstych konwersacji w języku angielskim, przez co poprawiłem swoje umiejętności wypowiedzi ustnej. Życie codzienne w Holandii „zmusiło” mnie niejako do poznania przynajmniej w stopniu podstawowym języka holenderskiego. Nie miałem niestety możliwości odbycia kursu językowego w żadnym z wymienionych powyżej języków. Przyczyną tego był brak miejsc w centrum szkoleniowym. Jednak – jak się okazało – języków najlepiej uczy się podczas codziennych rozmów, co z kolei poszerza horyzonty i ułatwia integrację.
Po odbyciu asystentury mogę jednoznacznie i pewnie stwierdzić, iż przez okres 8 miesięcy, znacznie ulepszyłem swoje metody nauczania. Nauczyłem się pracy z małymi grupami uczniów, a także indywidualnej nauki podopiecznych, mających problemy z opanowaniem języka obcego. Nabrałem również umiejętności indywidualnego traktowania każdego z uczących się, a także spontanicznego reagowania na sytuacje, wynikające z kreatywności poszczególnych uczniów. Pracując z niepełnosprawnymi, nabrałem doświadczenia w znajdowaniu kontaktu z ludźmi specjalnej troski.
Chcąc poszerzyć wiedzę moich uczniów o jednym z krajów kandydujących do Unii Europejskiej, postanowiłem udzielić kilku lekcji języka polskiego, podczas których biorący udział w kursie mieli okazję nabyć praktycznych umiejętności w posługiwaniu się moim językiem ojczystym, a przy tym poznać nieco kulturę i mentalność Polaków. Kurs ten bowiem obejmował 10 godzin lekcyjnych. Wzięło w nim udział 12 uczniów, którzy ukończyli szkolenie testem końcowym, otrzymując na pamiątkę przygotowane przeze mnie dyplomy. Miało to być przygotowanie uczniów do wymiany ze szkołą polską w Redzie.
Czując się reprezentantem Polski za granicą, udzielałem wszystkim wszelkich informacji o mojej ojczyźnie. Wiedzę o kulturze polskiej, życiu codziennym oraz funkcjonowaniu najważniejszych instytucji przekazywałem nie tylko w czasie zajęć, nawiązując zawsze do jakiegoś tematu lekcji, lecz również podczas prywatnych rozmów zarówno z uczniami, jak i kadrą nauczycielską – także spoza sekcji niemieckiej. Przeprowadziłem też zajęcia z całą klasą, podczas których zareklamowałem najważniejsze pomniki polskiej kultury oraz swój region, starając się przy tym pokazać zainteresowanym najciekawsze atrakcje turystyczne zarówno mojego regionu, jak i całej Polski.
Prowadząc konwersacje w małych grupach, mogłem pozwolić sobie na dyskusję o nurtujących mnie i moich podopiecznych sprawach europejskich. Dzięki temu miałem możliwość wyjaśnienia im, iż większość ich obaw związanych z poszerzeniem Unii Europejskiej, jest bezpodstawna. A ponieważ interesuję się wszystkim, co jest związane ze Wspólnotą Europejską, myślę, że dyskusje te miały wymierne skutki, przede wszystkim w sensie przełamania wszelkich barier i uprzedzeń do przyszłego kraju członkowskiego, jakim jest Polska.
W związku z powyższym mogę jednoznacznie i pewnie stwierdzić, iż możliwość takiej właśnie asystentury jest tym, co każdy powinien przeżyć. Wyjazd taki, to przecież nie tylko doskonalenie swoich umiejętności metodycznych i pedagogicznych, to także poznawanie nowej i jakże ciekawej kultury i mentalności innego kraju. Pobyt w tak wspaniałym kraju, jakim jest Holandia, daje wielkie możliwości poprawy swych kompetencji językowych, jak również poszerzenia swoich horyzontów. Zatem jako jeden ze szczęśliwców, którzy mieli taką okazję zachęcam wszystkich studiujących języki obce do walczenia o możliwość takiego stypendium, a zapewniam, że gra warta świeczki. J
Piotr Michnej, 3 rok
sekcja niemiecka