Asystentura we Francji, czyli student uczy Francuzów języka angielskiego.

 

 

 

 Pod koniec zeszłego roku akademickiego dostałam stypendium Socrates Comenius 2.2 i zostałam asystentką języka angielskiego we Francji. Stypendium zostało mi przyznane na okres ośmiu miesięcy, począwszy od października. Tak więc na początku tegoż miesiąca wsiadłam w autobus i ruszyłam w kierunku Paryża.

            Mój poziom języka francuskiego był średnio zaawansowany, więc bałam się trochę tego wyjazdu oraz jak on będzie przebiegał. Na szczęście poruszanie się paryskim metrem jest dość proste, więc udało mi się dotrzeć do dworca, a stamtąd pociągiem do docelowego miejsca, czyli małego miasteczka w Normandii- Bernay.

            Tam zostałam przywitana przez jedną z nauczycielek języka angielskiego i udałyśmy się do szkoły, w której miałam nie tylko pracować, ale również mieszkać. Zostałam przyjęta przez nauczycieli jakby znali mnie od bardzo dawna. Przez dwie z nich zostałam zaproszona na weekend, aby poznać ich rodziny i okolice Bernay.

            Jak pisałam, Bernay jest małym, 11.000 miasteczkiem. Jego drobne normandzkie budynki urzekają swoim urokiem, a okoliczne wioski są pełne pięknych koni, krów i innych zwierząt. Większość mieszkańców zna się, więc i ja, jako jedyna Polka zostałam szybko rozpoznawalna przez mieszkańców.

            Od pierwszego tygodnia mojego pobytu ustalałam z nauczycielami języka angielskiego rozkład zajęć. Przez pierwszy tydzień towarzyszyłam nauczycielom podczas ich lekcji poznając uczniów i szkołę. Placówka składała się z przedszkola, szkoły podstawowej, technikum i liceum. Ja miałam pracować z uczniami podstawówki i liceum. Mimo, iż szkoła mogłaby wydawać się duża, w rzeczywistości było w niej nie tak dużo uczniów. Większość roczników liczyło nie więcej niż dwie klasy po 25-30 uczniów.  

            System edukacyjny we Francji jest bardzo podobny do systemu polskiego. Tak więc edukacja zaczyna się od nauczania początkowego, które trwa jak w naszym systemie trzy lata. Następnie dzieci idą do collegu, czyli naszego gimnazjum i tam pobierają naukę przez cztery lata. W czasie ostatniego roku nauki, czyli w 3eme ( nazewnictwo klas jest odwrotne niż w naszym szkolnictwie i idzie od górnych cyfr do dolnych) uczniowie zdają egzamin kompetencyjny w swojej szkole i na jego podstawie składają podania do szkół średnich.

Nauka w liceum trwa trzy lata i zakończona jest egzaminem dojrzałości.

            W większości francuskich szkół przyjęty jest punktowy system oceniania. Uczeń może otrzymać maksymalnie 20 punktów z testu czy odpowiedzi. Ocena końcowa jest również punktowa, ale również jest ona poparta oceną opisową wystawianą przez nauczyciela.

            Rok szkolny jest podzielony na trymestry. Przy końcu każdego z nich nauczyciele wystawiają oceny i odbywają się rady pedagogiczne. Po każdych pięciu tygodniach szkoły następują dwa tygodnie wakacji i mogłoby się wydawać, że dzięki temu francuscy uczniowie mają mniej zajęć lekcyjnych, ale jest to nieprawdą. Lekcje rozpoczynają się o godzinie 8.00 rano, a kończą o 16.30 dla podstawówki i o 17.30 dla szkół średnich. Uczniowie mają godzinną przerwę na lunch. Tak więc mimo tego, że jest więcej wolnych dni francuski uczeń spędza bardzo dużo czasu w szkole w dni zajęć. Według mnie nasz system jest pod tym względem bardziej przychylny dla uczniów i nauczycieli. Tak długi dzień nauki jest bardzo męczący zarówno dla uczniów jak i nauczycieli. 

            Co się tyczy podziału szkół we Francji to istnieją tam szkoły państwowe, w których pobieranie nauki jest bezpłatne. Oprócz tych, są dwa rodzaje szkół prywatnych. Tak więc mamy szkoły prywatne płatne, tzn. drogie, w których nauczanie jest na bardzo wysokim poziomie. Szkoły te są bardzo dobrze wyposażone i  uczeń ma dostęp do pomocy naukowych o jakich inni mogą tylko marzyć.

            Jest też drugi rodzaj szkół prywatnych, a mianowicie są to szkoły w pewnym stopniu dofinansowywane przez państwo, a w pewnym zakresie datki pochodzą od rodziców uczniów. Mogą to być na przykład szkoły katolickie, jak ta, w której ja odbywałam staż. Takie placówki bardzo często cierpią na brak funduszy. Często jest brak w takich szkołach pomocy naukowych. W mojej szkole borykaliśmy się z problemem braku podręczników czy sprzętu RTV.

             Kształcenie się nauczycieli zależy od tego w jakim rodzaju szkoły pracują. Większość nauczycieli przyjmowana jest do pracy bez wykształcenia pedagogicznego i zaczyna się kształcić w tym kierunku w czasie pracy. Nauczyciele są podzieleni na tych, którzy pracują w placówkach prywatnych i tych, którzy pracują dla szkół państwowych.  

            Co może wydać się atrakcyjne dla francuskich nauczycieli jest to, że im większe wykształcenie tym wyższe zarobki, a mniej godzin pracy.

            Jeśli miałabym ocenić swój staż i pracę z dziećmi, to w ogólnej ocenie powiem, że jestem z niego bardzo zadowolona. Nie będę ukrywać, że początki były trudne, co wynikało z tego, że nie mówiłam zbyt dobrze po francusku. Kiedy jednak nauczyłam się mówić lepiej, większość problemów zniknęło. 

             Dzieci bardzo przywiązały się do mnie, a ja do nich. Sądzę, że udało mi się zmotywować ich do nauki języka angielskiego poprzez samą moją obecność. Uczniowie po prostu chcieli się ze mną komunikować, a ja udawałam, że nie mówię w ich języku. Wydaje mi się, że najwięcej zarówno oni jak i ja, zyskaliśmy w kontaktach prywatnych, czy pozalekcyjnych.

            Jestem bardzo zadowolona, że mogłam poznać kulturę i obyczaje Francuzów. Jest to bardo gościnny i przyjazny naród. Bardzo wiele się nauczyłam i mam wspaniałe wspomnienia.

            Jeśli ktoś z Was, czytających ma szansę wyjechać na takie lub podobne wyjazdy to zdecydowanie powinniście z niej skorzystać.

 

 

 

 

Karolina Dobosz

NKJO/rok 3

sekcja angielska