Socrates -
Comenius 2.2 - Asystentura Jezykowa
Końcowe
sprawozdanie merytoryczne z odbytej asystentury językowej
1. Informacje ogólne:
Asystentura językowa odbyła się w “British School in The Netherlands”,
w terminie od 1 października 2002 do 1 czerwca 2003
a) Warunki pracy w szkole były bardzo dobre. Mimo, że szkoła jest akurat w przebudowie, nie odczuwa się tego w ogóle, ponieważ tymczasowe klasy były bardzo dobrze wyposażone – dużo ciekawych materiałów multimedialnych, czasopism, książek, rzutnik, telewizor, video, pod dostatkiem słowników, odtwarzacz płyt kompaktowych, kaset magnetofonowych oraz kolorowe ściany pełne ciekawych materiałów lub po prostu plakatów kojarzących się z danym krajem – to standard każdej sali.
Poza
tym miałam dostęp do pożytecznych pomocy, jak np. internet, ksero, czy dobrze
zaopatrzona biblioteka szkolna. W razie potrzeby można było korzystać ze
sprzętu nagrywającego. Nie tylko nauczyciele mają w szkole łatwy dostęp do
internetu, ale również uczniowie mogą korzystać z komputerów w bibliotece lub
też w specjalistycznych salach komputerowych.
Nauczyciele
byli zawsze pomocni, otwarci i przyjacielscy, co bardzo ułatwiało i uprzyjemniało współpracę. Szkoła posiada pokój nauczycielski
przeznaczony do pracy, oddzielony od pokoju, w którym grono pedagogiczne może
sobie pogawędzić i wypić kawę. To oczywiście duży plus, ponieważ można było w
ciszy i skupieniu pracować.
b) Do moich obowiązków należało:
- prowadzenie konwersacji
- przygotowywanie uczniów klas starszych do ustnych egzaminów końcowych – najczęściej odbywało się to parami lub indywidualnie
- przygotowywanie i prowadzenie niektórych
lekcji (w klasach 7 i 8)
- opracowywanie
ćwiczeń pisemnych (gramatycznych i na rozumienie czytanego tekstu - dla klas od
9 do 13 - na różnym poziomie)
- przygotowywanie folii (o różnej tematyce)
- praca ze słabszymi uczniami – zajęcia indywidualne
- sprawdzanie pisemnych prac domowych
- opracowywanie materiałów do folderów klas 7 i 8
c) Stosowane
rozwiązania metodyczne
W klasach
początkujących (kl. 7 i 8) zajęcia opierają się głównie na zabawie i
ćwiczeniach ustnych. Chodzi o to, żeby dzieci osłuchały się z danym językiem.
Poza tym mogą od początku wybierać, czego chcą się dalej uczyć – mają przez
jeden semestr język niemiecki, potem język hiszpański, a następnie język
francuski (niekoniecznie w takiej kolejności). W klasach tych dzieci nie uczą
się z książek, lecz ze specjalnie opracowanych folderów, pełnych obrazków i
zabaw. Miałam okazję opracowywać foldery dla tych klas, jak również prowadzić w
nich zajęcia. Czasami nagrywałam na kasetę video ich wypowiedzi, po czym
wspólnie ją oglądaliśmy – można było zaobserwować, że było to dla dzieci
mobilizujące i ciekawe doświadczenie.
W
starszych klasach uczniowie kontynuują dwa wybrane języki już na wyższym poziomie.
Na zajęciach nie brakuje jednak oglądania filmów po niemiecku, różnych gier i
zabaw, gdzie można łatwo sprawdzić znajomość i zasób słownictwa ucznia. Poza
tym omawiane są tematy aktualne, lub też nawiązujące do praktycznych sytuacji
życiowych. Po takiej edukacji uczeń potrafi wykorzystać swoje wiadomości w
różnych sytuacjach z życia wziętych. Fakt, że gramatyczne podstawy nie są zbyt
imponujące, ale poradzić sobie językowo w obcym kraju, to też ogromne
osiągnięcie, mimo błędów gramatycznych, które zawsze można wyeliminować
kontynuując naukę.
Nauczyciele
zadbali również o to, by na korytarzu nie zabrakło kolorowych, ciekawych
materiałów w różnych językach, co oczywiście interesowało i zachęcało do nauki.
Ja również brałam udział w kilku projektach m.in. na Świętego Mikołaja, Boże
Narodzenie, czy Dzień Zakochanych – pojawiły się ciekawe plakaty w kilku
językach. Uczniowie dostrzegają dzięki temu różnice i podobieństwa miedzy nimi,
jak również jest to pewien impuls do nauki. Podam też inny przykład, gdzie
uczniowie musieli przygotować plakat o znanej osobie pochodzenia niemieckiego,
którą podziwiają. Oczywiście po niemiecku – było przy tym sporo zabawy i
jednocześnie nauki. Mobilizujące było również to, że potem wszystkie prace
wisiały na korytarzu, gdzie każdy mógł je podziwiać.
2. Przyjęcie przez szkołę...
a) Zawsze byłam informowana, co będziemy robić na danej lekcji oraz co ja mam przygotować i jaki będzie mój udział. Ponieważ w szkole jest kilku nauczycieli języka niemieckiego miałam możliwość dzielić się doświadczeniami z kilkoma osobami – nie tylko z jednym nauczycielem prowadzącym. Brałam udział w zajęciach na różnym poziomie nauczania. Wszyscy wykazywali ogromne zainteresowanie i poświęcali uwagę mojej pracy. Już w pierwszym tygodniu miałam swój plan lekcji, który ulegał jedynie małym zmianom podczas całego pobytu. Zawsze byłam odpowiednio wcześniej informowana o pracach, jakie mam wykonać. Wszystkie projekty, ćwiczenia były konsultowane i omawiane.
b)
Po
każdej prowadzonej lekcji omawiałam z nauczycielem jej przebieg. Nauczyciel
prowadzący zawsze służył radą i pomocą. Wszystkie materiały, ćwiczenia były
sprawdzane, a ewentualne poprawki były omawiane. Również, kiedy byłam zajęta
tworzeniem strony internetowej – mogłam liczyć na wsparcie wszystkich nauczycieli
języka niemieckiego (jest ich obecnie sześcioro).
c) Nie tylko nauczyciele sekcji niemieckiej byli otwarci, pomocni i mili, ale również wszyscy pracownicy szkoły. Na początku musiałam sobie znaleźć mieszkanie –dopóki nie znalazłam mieszkania, mogłam zatrzymać się u jednego z nauczycieli. Wszyscy byli zawsze pomocni i przyjaźnie nastawieni.
d) Nie byłam jedyną asystentką w tej szkole, bo pracowały tu również asystentka języka hiszpańskiego, francuskiego oraz niderlandzkiego – dzięki temu mogliśmy wymieniać się doświadczeniami. Szczególnie z asystentką języka hiszpańskiego, z którą miałam przyjemność dzielić mieszkanie podczas stażu. Oprócz niej mieszkała z nami asystentka zatrudniona w te samej szkole, tylko że dla małych dzieci (Junior School) – pochodząca z Walii. Zawsze, kiedy w szkole coś się działo, tzn. jakiś koncert, święto, czy targi bożonarodzeniowe – nas tam nie brakowało. Poza tym może to się wyda banalne, ale brałam też udział w cotygodniowym spotkaniu ciała pedagogicznego na aerobiku, – co pozwoliło mi poznać nauczycielki z innej strony.
e) Nie brałam udziału w innych przedmiotach niż językowe. Jednak oprócz języka niemieckiego, mogłam uczestniczyć w zajęciach języka angielskiego (3h tygodniowo)
3. Czego się nauczyłam...
a) Dzieląc mieszkanie w Holandii z Hiszpanką
oraz Walijką miałam możliwość poznania wielu kultur –
tym bardziej, że ta pierwsza pochodzi z Kraju Basków, natomiast druga z Walii.
Wszystkie trzy mogliśmy opowiadać o tradycjach, zwyczajach i obyczajach naszych
krajów – przy okazji różnych świąt, jak również o zwykłym życiu w naszych
krajach. Oczywiście wszystkie chciałyśmy się też dowiedzieć, jak najwięcej o
Holandii.
b) O problemach europejskich...
Dzięki temu, że
miałam styczność z ludźmi z różnych krajów – zarówno w szkole, jak i poza nią –
mogłam dowiedzieć się, jaki jest stosunek różnych narodowości np. do
przystąpienia Polski do Wspólnoty Europejskiej, co Europejczycy (i nie tylko)
wiedzą o Polsce oraz co chcieliby wiedzieć – ich ciekawość starałam się
zaspokoić w miarę moich możliwości. Spotkałam się z opinią, że Polacy są
nieuprzejmi, mało pomocni i niezadowoleni z życia. Najbardziej mi się podobało,
jak niektórzy nauczyciele gratulowali mi faktu, ustalenia wstępnej daty
przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Podczas mojego pobytu wiele osób,
które spotkałam zdecydowało się odwiedzić Polskę w najbliższym czasie.
c) O metodach nauczania...
Podczas stażu miałam możliwość poszerzyć
moje umiejętności metodyczne, a co najważniejsze miałam okazję stosowania ich w
praktyce każdego dnia. Tutaj nauczyłam się, że nauka to niekoniecznie stres i
wkuwanie gramatyki (nauka poprzez zabawę – to główne założenie w klasach 7 i
8). Poza tym nie przywiązuje się tutaj zbytniej wagi do podstaw gramatycznych,
(co ma oczywiście swoje wady), ale za to ogromne znaczenie ma praktyczne
zastosowanie języka.
d) O językach obcych nauczyłam się bardzo dużo – między innymi
język niderlandzki jest mieszanką niemieckiego i angielskiego plus kosmiczna
wymowa – trochę walijska. Poza tym mieszkanie z Hiszpanką pochodzącą z Kraju
Basków umożliwiło mi osłuchanie się z językiem hiszpańskim oraz z dialektem
baskijskim. Niesamowite, ale żeby zostać nauczycielem np. języka angielskiego w
Bilbao, trzeba zdać państwowy egzamin z j.
baskijskiego, a jest on zupełnie inny niż hiszpański. Oprócz tego miałam
oczywiście kontakt z angielskim, ponieważ pracowałam w szkole angielskiej.
Grono pedagogiczne jest tutaj mieszanką międzynarodową (uczniowie z resztą
też), codziennie można było usłyszeć kilka obcych języków, przebywając w pokoju
nauczycielskim – najczęściej język angielski, hiszpański, francuski,
niderlandzki no i oczywiście niemiecki.
e) Myślę, że cały ten pobyt był niesamowitym doświadczeniem.
Nauczyłam się dużo ciekawych rzeczy, zobaczyłam i przede wszystkim zrozumiałam,
że nauka języka obcego nie musi być stresującym wkuwaniem gramatyki. Poza tym
zajmowałam się w szkole tworzeniem strony internetowej w języku niemieckim, co
było dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Już teraz wiem, że będę dalej rozwijała
się w tym kierunku, co na pewno zaowocuje w dalszym życiu zawodowym. Bardzo
intensywnie uczyłam się również języka angielskiego, co zresztą mam zamiar
kontynuować, ponieważ jest to najbardziej międzynarodowy język na świecie i
trudno go nie znać. Cały pobyt był bardzo ważną lekcją życia dla mnie, podczas
której miałam okazję poznać część Europy, której staniemy się integralną
częścią... już wkrótce.
4. Czy ulepszyłam swoje
a) Umiejętności językowe
Zdecydowanie tak, bowiem oprócz tego, że
udoskonaliłam mój niemiecki, to mogłam sprawdzić się i podszkolić w języku
angielskim. Zaczęłam się też uczyć języka hiszpańskiego, – ponieważ już kiedyś
uczyłam się włoskiego, mogłam się przekonać, jak bardzo są one do siebie
podobne. Postanowiłam kontynuować naukę języka włoskiego i angielskiego. Jestem
bardzo zadowolona z efektów mojej pracy podczas stażu.
b) Jeżeli chodzi o metody nauczania, to miałam możliwość poznać nowe sposoby prowadzenia lekcji, bardziej na wesoło, gdzie nauczyciel jest bardziej otwarty, „wyluzowany” i wesoły. W klasach młodszych dzieci uczyły się jedynie poprzez zabawę – gramatyka jest wprowadzana w klasach starszych. Wydaje mi się, że oswoiłam się z rolą nauczycielki i że praktyki zawodowe, które czekają mnie na trzecim roku, już nie będą stresujące, jak to miało miejsce na początku.
5. Co uczniowie w goszczącej instytucji
zyskali dzięki mojej pracy w kontekście...
a) Mojego rodzimego języka...
Myślę, że w szkole, gdzie 50% uczniów
pochodzi z Wielkiej Brytanii, a reszta z ponad 70 innych krajów – nie było
wielką sensacją, że pochodzę z Polski. Można powiedzieć, że zaskoczeniem był
fakt, że nie pochodzę z Niemiec. Nie było zainteresowanych nauką języka
polskiego, ale zauważyłam, że pod koniec asystentury sporo osób, widząc mnie na
korytarzu mówiło „dzień dobry/do widzenia/jak się masz?” Przy okazji Dnia
Świętego Mikołaja jeden z nauczycieli (Anglik) za wszelką cenę chciał się
nauczyć wymawiać poprawnie „Święty Mikołaj”. Po kilku dniach nauczył się i
oświecał wszystkich, jak jest Santa Klaus po polsku, chyba gdzieś do lutego...
b) Kultury mojego kraju...
Miałam okazję przeprowadzenia kilku lekcji w różnych klasach na temat naszego kraju. Zaprezentowałam wtedy szereg materiałów, które ze sobą przywiozłam. Ponieważ wśród uczniów były też osoby z Polski, to miałam ułatwione zadanie, bo dzieci chętnie mówiły koleżankom i kolegom o swoim kraju. Trzeba przyznać, że wiedza na temat Polski i Polaków znacznie wzrosła po moim pobycie w tej szkole. Na początku niektóre dzieci nawet nie wiedziały, gdzie leży nasz kraj. Również wśród nauczycieli starałam się opowiadać o Polsce oraz rozdałam foldery reklamujące nasz kraj, dzięki czemu parę osób zdecydowało się na wyjazd w najbliższej przyszłości.