Anna Twardowska/nauczyciel NKJO/Legnica
X Dolnośląski Festiwal Nauki/2007
Metody
nauczania języków obcych. Eklektyzm w nauczaniu.
„ Być dobrym nauczycielem oznacza nie
nudzić siebie i innych. Czas spędzony w pracy/dodajmy: w szkole, w klasie/ może
i powinien być czasem spędzonym interesująco” ( Komorowska, 2001:198 )
Zacytowana powyżej wypowiedź prof. Hanny Komorowskiej/ orędowniczki i współtwórczyni Nauczycielskich Kolegiów Języków Obcych w Polsce w 1990 r./ otwiera dzisiejszy wykład nt. metod nauczania języków obcych oraz skuteczności i atrakcyjności tegoż nauczania, którą gwarantuje, zdaniem wielu autorytetów, teoretyków jak i praktykujących nauczycieli eklektyzm. Nie łudzimy się już dzisiaj, że istnieje jedna, jedyna słuszna i dobra, skuteczna metoda nauczania języka obcego. Eklektyzm, a więc łączenie elementów i technik pochodzących z różnych metod to odpowiedź na walkę metod o prym, to kompromis w tej walce, jak mówi Maria Dakowska/jeszcze jeden autorytet w zakresie metodyki nauczania języka angielskiego/.
Prezentując rozwój metod nauczania języków obcych poprzez wieki, ich założeń i celów, będziemy jednocześnie przyglądać się, jakie ich elementy i które techniki składają się na pojęcie eklektyzmu w nauczaniu języków obcych obecnie, który, jak już wspomniano, wydaje się najskuteczniejszym środkiem do osiągnięcia celu: tzn. opanowania języka obcego. Innymi słowy, przy każdej metodzie zatrzymamy się po to, by pokazać, co z niej wykorzystuje się do dzisiaj w nauczaniu języka obcego w sytuacji szkolnej.
Zacznijmy od początku.
Metody tradycyjne/konwencjonalne
W historii nauczania języków obcych pojawiło się wiele różnych metod nauczania w odpowiedzi na potrzeby uczących się.
Metoda bezpośrednia to najwcześniejsza metoda nauczania języków obcych, bo niesformalizowana i nie ujęta w żadne teoretyczne założenia. Metoda bezpośrednia stosowana od czasów greckich nauczycieli w Rzymie do dzisiaj oparta jest na bezpośrednim, naturalnym kontakcie nauczyciela z uczącym się, a główną sprawnością, do opanowania której dąży, to sprawność mówienia, komunikacji, konwersacji. Taką rolę wypełniały też guwernantki-cudzoziemki, co do dzisiaj jest również praktykowane w wielu krajach/środowiskach. Metoda ta odrzucała systematyczne uczenie się gramatyki, czy nawet słownictwa. Błędy gramatyczne w zasadzie nie były poprawiane, ponieważ głównym celem było zachęcanie uczących się do konwersacji i obcowania z żywym językiem obcym w naturalnym, bezpośrednim kontakcie, najlepiej z nauczycielem natywnym/rodzimym użytkownikiem języka. Język ojczysty był zakazany; trudno zresztą z rodowitą Francuzką nie znającą innego języka rozmawiać podczas lekcji w języku innym niż francuski.
Do dzisiaj nauczanie eklektyczne w glottodydaktyce czerpie tak ważne założenia metody bezpośredniej, jakimi są bezpośredni kontakt z żywym językiem i jego kulturą, nauczanie w małych klasach, nauczanie gramatyki w sposób indukcyjny, a więc podobny do akwizycji języka rodzimego/nieświadome, nieuświadomione lub podświadome/, wszystko to, co doprowadzi do swobodnej, płynnej, ale i dość poprawnej wypowiedzi w obcym języku.
Metoda gramatyczno-tłumaczeniowa, która została wypracowana w nauczaniu łaciny, za główny cel uznawała opanowanie gramatyki i słownictwa języka obcego, po to, aby uczący się był w stanie samodzielnie czytać i rozumieć teksty literackie. Jak sama nazwa wskazuje, uczący się tłumaczyli na język ojczysty teksty oraz analizowali struktury gramatyczne w nich występujące. Ci z nas, którzy uczyli się w szkole łaciny, dobrze pamiętają taki właśnie sposób uczenia się, a może raczej obcowania z łaciną. Głównymi sprawnościami, na które metoda gram-tłumaczeniowa kładła nacisk były więc umiejętność czytania i tłumaczenia, znajomość/ale raczej bierna/ gramatyki i słownictwa.
Jeśli eklektyzm polega na wybieraniu technik, które w danej klasie, grupie uczących się są skuteczne i atrakcyjne, metoda gramatyczno-tłumaczeniowa z pewnością podkreśla rolę analizy gramatycznej, tzw. nauczania dedukcyjnego, które jakże często dzisiaj jest uprawiane w grupach mniej umotywowanych uczących się, a także rolę sprawności czytania i tłumaczenia. Z pewnością też nie jest to już dzisiaj wystarczające w nauce języka obcego, teraz, kiedy wiemy, że znać język obcy to znaczy umieć nie tylko czytać w tym języku i rozumieć jego strukturę gramatyczną, ale przede wszystkim umieć się w nim komunikować, pisać oraz rozumieć swojego rozmówcę. Dzisiaj uczymy się nie o języku /tak jak w metodzie gramatyczno-tłumaczeniowej/, ale samego języka.
Metoda audiolingwalna, która powstała w czasie II wojny światowej w Stanach Zjednoczonych / stąd czasami nazywana metodą wojskową/, została opracowana na potrzeby żołnierzy i szybko została uznana za skuteczny sposób uczenia się. Jest to w zasadzie pierwsza naukowa metoda nauczania języków obcych, oparta na behawioryźmie.
Głównym celem w tej metodzie nauczania to wykształcenie nawyków językowych w sposób mechaniczny, nierefleksyjny, poprzez wielokrotne powtarzanie
( tzw. drilling=dryl językowy ), zapamiętywanie i utrwalanie danego materiału językowego. Istotnym elementem w tej metodzie jest relacja między bodźcem a reakcją oraz pochwała nauczyciela, jeśli reakcja uczącego się jest właściwa. Błędy językowe były zwalczane, tak więc uczący się byli zawsze poprawiani, po to, aby nie dopuścić do tworzenia się błędnych nawyków. W przeciwieństwie do metody gramatyczno-tłumaczeniowej zbędne tu były tłumaczenia czy analiza gramatyczna, ponieważ język ma być przyswajany nierefleksyjnie, pamięciowo, poprzez wielokrotne powtarzanie oraz odgrywanie scenek dialogowych.
Sprawności na które metoda audiolingwalna kładła nacisk to sprawność słuchania przede wszystkim, która po wielu ćwiczeniach uruchamiała sprawność mówienia, następnie czytania i pisania/ w tej kolejności/
Metoda audiolingwalna jest ważną i przełomową metodą w historii nauczania języków obcych, ponieważ jej założenia miały podstawy w najnowszych wówczas ( koniec lat 50tych) badaniach psychologicznych/behawioryzm Skinnera/ oraz lingwistyce strukturalnej/Leonard Bloomfield w USA/.
Do dzisiaj jest wykorzystywana z powodzeniem w tych fazach lekcji, kiedy nowy materiał, gramatyczny czy leksykalny jest wprowadzany i utrwalany poprzez wiele ćwiczeń kontrolowanych, wspomniany tzw. drills/dryl językowy/, które w konsekwencji prowadzą do opanowania sprawności mówienia, automatyzowania struktur językowych w umysłach uczących się. Unikanie analizy gramatyki, wprowadzanie nowych struktur gramatycznych w sposób nieuświadomiony przez uczących się, czyli tzw, nauczanie indukcyjne, dzisiaj tak bardzo popularne wśród dobrze umotywowanej rzeszy uczących się, a także w nauczaniu dzieci, tzw. grupy YLs, które przecież nie są zdolne do analizy języka, ale świetnie przyswajają go za pomocą technik zaczerpniętych z metody audiolingwalnej. W dzisiejszej dobie wykorzystujemy różnorodne środki audio-wizualne jako bodźce tak popularne w tej metodzie. Tak jak wtedy, staramy się zminimalizować obecność języka ojczystego na lekcjach języka obcego, nagradzać dobre reakcje językowe, tak, aby uczący się osiągnął cel.
Aby zobrazować ten główny element metody audiolingwalnej.,poproszę państwa o powtarzanie za mną:
-How are you today?
-Frightfully well, thank you.
Metoda kognitywna, która powstała w latach 70tych na bazie teorii Noama Chomskiego, twórcy językoznawstwa transformacyjnego, była zaprzeczeniem metody audiolingwalnej, tak więc odrzuciła koncepcję, że język to zespół nawyków językowych, automatyzowanych poprzez wielokrotne powtarzanie, czyli repetycję i memoryzację.
Metoda kognitywna zakładała, że uczący się powinni język obcy rozumieć i tworzyć samodzielnie coraz to nowe zdania na podstawie tzw. kompetencji językowej. Aby to osiągnąć, uczący się muszą znaleźć się w sytuacji naturalnej, przyswajać język za pomocą prób i błędów, a błąd nie jest czymś potępianym; błąd pokazuje, czy uczenie się, postęp w nauce ma miejsce.
Metoda kognitywna również występuje w nauczaniu eklektycznym w obecnej dobie. Ta właśnie metoda uwypukliła znaczenie błędu językowego, jako wyznacznika kolejnego poziomu, jaki osiąga uczący się. Twórcze, refleksyjne, analityczne przyswajanie języka obcego to trwałe elementy zapożyczone z tej metody obecnie w dydaktyce języków obcych.
Metody niekonwencjonalne/alternatywne
Z pewnością ciekawsze są metody niekonwencjonalne, jednakże czy są bardziej skuteczne w dobie współczesnej glottodydaktyki?
Niewątpliwie
wielkim atutem metod alternatywnych, które rozwijają się od lat 60tych XX
wieku, to ogólnie znany humanizm w nauczaniu, który stawia osobę
uczącego się w centrum zainteresowania. To już nie nauczyciel, ale jego
uczeń będzie zawsze ważniejszy w procesie nauczania i wokół jego potrzeb, stylu
uczenia się, rodzaju inteligencji /8 inteligencji: matematyczno-logiczna,
językowa, wizualno-przestrzenna, przyrodnicza, muzyczna, interpersonalna,
intrapersonalna/refleksyjna, ruchowa/kinestetyczna/ , preferowanych strategii
uczenia się, jego poczucia bezpieczeństwa, motywacji i emocji będzie rozwijał się proces dydaktyczny.
Metoda reagowania całym ciałem ( TPR ) powstała w latach 70tych w USA. Jej twórcą był James Asher, który założył, że najlepszy sposób zapamiętywania to milczące przysłuchiwanie się i ruch fizyczny. Mówiąc prościej, uczący się reagują na polecenia w języku obcym demonstrowane przez nauczyciela po to, aby wszystko odbywało się za pomocą jak najmniejszej ilości wypowiadanych słów, a uczący kojarzyli słowo z ruchem, reagując całym ciałem. Chodziło bowiem o zaktywizowanie całego mózgu: lewej półkuli, odpowiedzialnej za język i prawej, odpowiedzialnej za ruch fizyczny. Asher oparł się na modelu interakcji: matka-dziecko, gdzie poznawanie języka ojczystego oznacza rozumienie i wykonywanie szeregu poleceń zanim dziecko zacznie mówić. Mówimy tu o okresie inkubacji: uczący się zaczyna mówić, kiedy jest na to gotowy/tak jak dziecko/.
Metoda ta chętnie stosowana dzisiaj szczególnie w nauczania poleceń, trybu rozkazującego/gramatyki i słownictwa w tym zakresie/, znajduje swoje miejsce w nauczaniu na niższych poziomach języka, ale również w nauczaniu najmłodszych, dzieci, które mają olbrzymią potrzebę, ruchliwości; ich motoryczność pozwala na nieuświadomione uczenie się wielu poleceń nauczyciela. TPR sprzyja uczeniu się/ nauczaniu bezstresowemu, pozwala na relaks w czasie lekcji, pokonuje zahamowania i strach przed mówieniem, a także niewątpliwie uatrakcyjnia proces nauczania.
Proszę przyjrzeć się małej próbce metody TPR: /nauczyciel demonstruje i poleca/
-Stand up, pls
-Nod your heads, pls.
-Now shake your heads..
-Shake hands with your neighbours
now.
-Be seated. Thank you.
Metoda The Silent Way ( twórca Caleb Gattegno ) , w przeciwieństwie do aktywnej metody TPR, wspomnianej powyżej, zakłada przyswajanie języka obcego w ciszy, skupieniu, medytacji. Nauczyciel demonstruje nowy materiał językowy/zazwyczaj tylko jeden raz/, uczący się natomiast przejmują jego rolę, powtarzając te same czynności i wypowiadając te same frazy, tak aby stopniowo tworzyć nowe. W trakcie procesu nauki, nauczyciel mówi coraz mniej / tzw. wyciszenie nauczyciela/ a uczeń coraz więcej. Mowa ciała/body language/ i gesty odgrywają ważną rolę w procesie nauczania.
I znowu indukcyjny sposób nauczania języka obcego, na którym bazowała The Silent Way, techniki odkrywania języka i jego działania,, uczenie się w grupie, współdziałanie z innymi uczącymi się, wykształciły autonomię, niezależność, odpowiedzialność za własne uczenie się- tak ważne w dzisiejszym nauczaniu języków obcych. Metoda The Silent Way odnosi najlepsze efekty w samodzielnej nauce języka, kiedy to uczący się w skupieniu powtarza usłyszane nowe treści językowe. Wprawni nauczyciele dzieci/YLs stosują ją w fazach lekcji, kiedy materiał językowy wymaga ciszy i skupienia.
Metoda Counselling Language Learning( CLL ) znana również jako Community Language Learning, powstała w USA w latach 70tych ubiegłego stulecia. Metoda ta wywodzi się z doświadczeń działań terapeutycznych, gdzie interakcje językowe, posługiwanie się językiem ma miejsce w grupach, między członkami grupy, a uczący się naprawdę czują potrzebę porozumiewania się między sobą. W grupie odzywają się więc tylko ci, którzy mają na to ochotę. Nauczyciel jest obserwatorem, stoi zewnątrz i tłumaczy z języka rodzimego na obcy, następnie nagrywa wersję obcojęzyczną na taśmę i uczący się ją powtarzają.
Aczkolwiek proces ten może wydawać się śmieszny i mało efektywny, metoda CLL ma swoje uznanie w dzisiejszej glottodydaktyce. Uczymy przecież w grupach, tworzymy grupowe zadania, uczący się pracują w grupach i osiągają cele językowe w tychże grupach. Nauczyciel dzisiaj, tak jak w metodzie CLL, to doradca, wspierający uczącego się w procesie uczenia się, stwarzający odpowiednie warunki umożliwiające skuteczne nauczanie. Odpowiedzialność w tym procesie spoczywa na uczącym się głównie, tak więc rośnie jego autonomia i motywacja. Potrzeby uczącego się są najważniejsze. Relacja nauczyciel-uczeń opiera się na empatii i partnerstwie.
Metoda naturalna/The Natural Approach/ USA, zakłada, podobnie jak TPR , że sukces w nauce języka obcego zależy od wyeliminowania stresu, zahamowań i lęku przed popełnianiem błędów. Nauka powinna odbywać się w sposób podobny do akwizycji języka ojczystego, tak, jak uczy się niemowlę, słuchając, przyglądając się mimice i gestom mówiącego/nauczyciela, a kiedy będzie gotowe na produkcję języka, wypowiadając zdania.
Metoda naturalna zwróciła uwagę na sprawność rozumienia ze słuchu, która przecież w naturalnej akwizycji języka ojczystego rozwija się jako pierwsza, zanim dziecko zacznie mówić. Dzisiaj cieszy się powodzeniem w nauczaniu najmłodszych, a także dorosłych nieśmiałych i wycofanych z natury.
Sugestopedia, najbardziej znana i popularna metoda nauczania, opracowana przez bułgarskiego psychologa Łozanowa w 1979 r., zwróciła uwagę na doskonałość warunków, w których odbywa się proces dydaktyczny: kameralne sale, muzyka, sprzyjająca zapamiętywaniu i utrwalaniu nowego materiału/ barokowa, relaksacyjna atmosfera oraz kompetentny, stanowczy nauczyciel. Rola nauczyciela to rola guru, a uczący się muszą za wszelką cenę pozbyć się tzw. mentalnej blokady, która utrudnia przyswajanie języka obcego, stąd pojęcia desugestii: odblokowania pamięci i sugestii: zapamiętywania informacji. Uczniowie przechodzą od fazy infantylizacji do pełnej autonomii pod nadzorem zaufanego guru. Wszystko to ma zapewnić skuteczność przyswajania języka obcego.
Niewątpliwie elementy tej metody są chętnie i dzisiaj wykorzystywane przez nauczycieli poszukujących nowych dróg do motywowania swoich uczniów do uczenia się.
Ostatnia, ale chyba najważniejsza z metod nauczania języków obcych to metoda, a raczej podejście komunikacyjne. Popularne w latach 80tych, powstało na bazie wszystkich poprzedzających je metod, dlatego już samo w sobie nosi znamiona eklektyzmu.
Metoda komunikacyjna czerpała z założeń i technik wyżej wspomnianych metod konwencjonalnych i niekonwencjonalnych. Celem nadrzędnym w podejściu komunikacyjnym jest opanowanie sprawności mówienia, a więc autentyczna komunikacja, porozumiewanie się w języku obcym. Uczyć języka obcego oznacza uczenie dla komunikacji poprzez komunikację. Mówi się tu o kompetencji komunikacyjnej. Kompetencja ta dopuszcza popełnianie błędów o tyle, o ile nie powodują one zakłócenia tejże komunikacji; innymi słowy, najważniejsze, żeby przekazać to, co się chce przekazać, tak, aby być zrozumianym. Poprawność językowa była na drugim planie. Materiał językowy to głównie dialogi, symulacje, odgrywanie ról, gry, zabawy i dyskusje prowadzone w parach i grupach.
Do dzisiaj uważamy, tak jak w podejściu komunikacyjnym, że znać język obcy to znaczy umieć się w nim porozumieć z natywnym użytkownikiem tego języka oraz z innymi nierodzimymi jego użytkownikami, Francuzem, Szwedem mówiącymi po angielsku, na przykład. Do dzisiaj sprawność mówienia traktuje się jako najważniejszą w sytuacji szkolnego procesu nauczania. Metoda komunikacyjna spowodowała jednak zaniedbania poprawności językowej, o które w dzisiejszej dobie dbamy znacznie lepiej. Uczymy naszych uczniów mówienia w języku obcym, ale poprawiamy ich błędy i pomagamy im te błędy eliminować, po to, aby być biegłym i poprawnym; po to, aby osiągali cele i wspinali się na coraz wyższe poziomy języka, byli w stanie zdobywać certyfikaty poświadczające znajomość języka obcego na poziomie średnio zaawansowanym, zaawansowanym i najwyższym: poziomie zbliżonym do rodzimego użytkownika danego języka obcego: Anglika, Niemca, Rosjanina.
Omówione metody nauczania języków obcych odnoszą się w znacznej mierze do sytuacji szkolnej jak już wspomniano na początku. Z pewnością ciekawią nas wszelkie inne metody nauczania, tworzone na potrzeby różnego rodzaju kursów, różnych typów uczniów, różnego wieku: dorosłych/popularna dzisiaj metoda Callana lub SITA/ jak i tych najmłodszych: dzieci./metoda Helen Doron/ Niektórzy nazywają je metodami komercyjnymi…
Metoda Callana, która zaistniała w Polsce w latach 90tych, zakłada, że w ciągu 160 godzin dydaktycznych/w porównaniu z 640 h nauczania tzw. tradycyjnego nauczania, a raczej eklektycznego/, przygotuje uczącego się do egzaminu FCE. 4 razy szybciej……..
Metoda oparta jest na metodzie bezpośredniej/dialogu między nauczycielem i uczniem/ oraz metodzie audiolingwalnej, behawioralnej zasadzie tworzenia nawyków poprzez dryle językowe, repetycję i memoryzację. Odpowiedzi ucznia są szybkie, bez zastanowienia. Tempo i dynamika odgrywają ważną rolę. Nauczyciel nie ma wyboru; musi postępować ściśle z wytycznymi metody. Konwersacja, swobodne wypowiedzi czy pogawędki nie mają tu miejsca; są stratą czasu wg tej metody. Uczący się są pasywnymi, biernymi odbiorcami, którzy bezmyślnie powtarzają, a im szybciej udzielą odpowiedzi na pytania, tym lepiej; jak automaty. Obowiązuje procedura: pytanie-odpowiedź. Uczenie języka jest szybkie, bez akcentów kulturowych.
Struktura lekcji jest sztywna i wymusza określone zachowanie uczących się. Metoda polegająca na repetycji pozwala też uczącym się pokonać strach i zahamowania przed mówieniem w języku obcym. Ta ostatnia rzecz wydaje się głównym atutem Metody Callana.
Metoda Callana wychodzi naprzeciw uczącym się, którzy szukają cudownego sposobu przyswojenia języka obcego szybko i bezboleśnie, tak jak inni szukają cudownej diety, żeby dobrze wyglądać, lepiej się czuć. Akademicy, profesorowie, naukowcy potępiają ją w czambuł, nazywają oszustwem i komercją.
Jeśli metoda Callana jest skuteczna/czego nie wiem/ i rzeczywiście prowadzi do opanowania języka obcego w tak krótkim czasie, mamy do czynienia z cudem.
Metoda opracowana w 1985 r. przez Angielkę Helen Doron dla potrzeb nauczania własnych dzieci, stała się popularna w wielu miejscach na świecie. Metoda totalnego zanurzenia w języku bazuje na zasadach naturalnej akwizycji języka, czyli przyswajaniu języka ojczystego, co oznacza ekspozycję na sprawność słuchania w pierwszej kolejności, następnie powtarzanie usłyszanego materiału językowego. Dzieci obserwują nauczyciela, jego gesty, mimikę, wymowę dźwięków i powtarzają za nim/nią. W ten sposób domyślają się znaczenia słów w kontekście.
Metoda Helen Doron bazuje na zasadach współczesnego nauczania dzieci: ich potrzeby motoryczności, uczenia się poprzez gry i zabawy, krótkich ćwiczeń, skupiająch ich ograniczoną zdolność koncentracji, a także ekspozycji na język obcy w środowisku szkolnym i domowym. Metoda wydaje się być popularna i oparta o dobre zasady eklektycznego uczenia dzieci.
Słyszy się również o SITA learning, superlearning: rok nauki w tydzień za 997 zł…..
Reklama w Internecie:
Czytamy na stronach internetowych:
„System SITA to doskonała metoda na szybkie i
efektywne poznanie nowego języka. Łączy w sobie dobrodziejstwa relaksacji z
wysoką skutecznością zapamiętywania informacji. Profesjonalny dobór treści
lekcyjnych sprawia, że kursy SITA są szczególnie cenione przez
wszystkich, którzy prowadzą aktywny tryb życia, a znajomość języków jest im
niezbędna do nauki i pracy.
Zapraszamy Państwa na bezpłatną prezentację systemu SITA do naszego Salonu
SITA w Krakowie.
Wikipedia podaje:
Metoda
SITA - metoda nauki wykorzystująca według
producenta właściwości stanu głębokiego odprężenia poprzez synchronizację pracy obu półkul mózgowych.
Metodę SITA przebadano na Uniwersytecie Bundeswehry w Hamburgu, gdzie
skonstruowano urządzenie, które pomagało osobom w uzyskaniu stanu relaksu.
Według
producenta urządzenie systemowe SITA umożliwia koncentrację na własnym oddechu,
izolując jednocześnie od bodźców otoczenia. Urządzenie składa się z maski z czujnikiem
oddechu.
Osiągnięcie
stanu odprężenia trwa przeciętnie 10 minut. Aby osiągnąć stan głębokiego
relaksu należy włączyć urządzenie i wygodnie usiąść tzn. tak, aby kręgosłup i
głowa miały wygodne oparcie i zamknąć oczy. W rytm oddechu zapala się i gaśnie
światło pochodzące z diod
znajdujących się w masce. Równocześnie pojawia się i znika dźwięk.
·
Kursy językowe - dla
systemu SITA zostały opracowane kursy językowe. Składają się one z zestawu płyt
(sześć sztuk) i podręcznika. Materiał przygotowany na płytach dostosowany
został do zwiększonych możliwości percepcyjnych człowieka znajdującego się w
stanie relaksu: każda lekcja trwa około pół godziny i zawiera kilkadziesiąt
nowych słów i zwrotów, dialogi użyte w kursach dotyczą sytuacji z życia
codziennego.
·
Gramatyka -
jest wpleciona w dialogi, uczący osłuchuje się z "żywym" językiem,
pomijany jest element uczenia się regułek. Dzięki temu uczący się mówi
poprawnie, nie zastanawiając się nad formami gramatycznymi. Główny nacisk jest
położony na komunikację językową.
Każdą
lekcje przerabia się wg określonego schematu:
·
Inicjalizacja - faza
zapoznania się z materiałem. Poznajemy treść lekcji: czytamy tekst po polsku,
słuchamy dialogu, jednocześnie śledząc treść lekcji w podręczniku. Faza trwa 20
min.
·
Zapamiętywanie - to
faza, w której odsłuchujemy lekcję w stanie odprężenia. Wprowadzamy się w stan
relaksu (przy pomocy urządzenia SITA) i w tym stanie odsłuchujemy całą lekcję
bez przerw. Gdy lekcja skończy się, pozostajemy w stanie odprężenia jeszcze
ok.10 min. (jest to czas, w którym nasza pamięć segreguje, uporządkowuje i
zapisuje dane). Następnie powoli, bez pośpiechu wychodzimy ze stanu relaksu do
stanu aktywności dziennej. Faza trwa 40 min.
·
Aktywizacja - to faza
ćwiczeń. Formułowanie dialogów, uzupełnianie zdań, wypowiadanie na głos
zapamiętanych słów i zwrotów. Faza trwa 30 min.
·
Powtórzenie - tj.
powtórzenie fazy zapamiętywania z lekcji poprzedniej - oznacza, że po
przerobieniu lekcji pierwszej jeszcze niczego nie powtarzamy. Natomiast po
przerobieniu trzech faz lekcji drugiej powtarzamy fazę zapamiętywania lekcji
pierwszej, po przerobieniu trzech faz lekcji trzeciej powtarzamy fazę
zapamiętywania lekcji drugiej itd. Faza trwa 40 min.
Tempo nauki można dostosowywać do indywidualnych potrzeb. Możliwa jest nauka kilku lekcji dziennie (np. 3 lekcje - 6,5 godziny dziennie) lub też, rozłożenie poszczególnych faz nauki w czasie (np. każdego dnia 1 faza, średnio 33 minuty nauki dziennie). Ważnym elementem poprzedzającym naukę materiału jest nauczenie się wchodzenia w stan relaksu - trwa to średnio ok. 1 godzinę przez 2 do 5 dni.” /internet/
Z pewnością wszyscy się zgodzimy, że stan skupienia, koncentracji,
odpowiedni stan aktywacji organizmu, odpowiedni poziom siły i energii, poczucie
bezpieczeństwa i pozytywny nastrój są pozycją wyjściową, stanem, który
umożliwia przyswajanie wiedzy. Ale to dopiero początek drogi, a raczej sama
droga do celu.
Nie wierzmy w cuda lub cudowne teorie czy
metody. Nauka języka to długi i żmudny proces. / w zależności od intensywności,
ilości godzin: krótszy, jeśli codziennie, dłuższy jeśli tylko 2 lub 3 razy w tygodniu/, ale proces
interesujący.
Wspomniany na wstępie eklektyzm w nauczaniu języków obcych jest niczym innym jak metodą współczesną, obecnie wykorzystywaną w nauce języków obcych w sytuacji szkolnej.
Oznacza to, że nauczyciel języka obcego, świadomy istnienia wyżej wymienionych metod i ich technik, uczy w sposób eklektyczny, dobierając różne metody i ich techniki do odpowiednich faz lekcji, materiału językowego, potrzeb uczących się, wieku uczących się i ich cech osobowościowych.
Obecnie nauczyciel języka obcego ma za
zadanie stwarzać warunki sprzyjające uczeniu się; motywować ucznia do pracy,
ułatwiać mu uczenie się. Uczyć to znaczy organizować przestrzeń edukacyjnej
aktywności dla uczniów - to najbardziej
trendy trends/kierunki w polityce językowej Rady Europy i w to wierzymy w
dobrej szkole polskiej.
Dzisiaj nauczyciel schodzi na drugi plan, jest tylko trenerem. Dzisiaj nie wierzymy w nauczanie; wierzymy w uczenie się pod okiem trenera, przewodnika, doradcy językowego.
Mówimy tu o sytuacji normalnej, a może jednak zbyt idealistycznej w polskiej rzeczywistości? Mowa tu o nauczycielu, który poznał dogłębnie metodykę nauczania języka obcego i ma czas oraz chęć uczyć eklektycznie, tzn. dobierać te wszystkie elementy, łaczyć je tak, żeby nauczanie było atrakcyjne i skuteczne dla niego samego, ale przede wszystkim dla jego ucznia. Żeby nie nudzić siebie, ale przede wszystkim ucznia. Chciałoby się wierzyć, że polski system szkolnictwa sprzyja takiej postawie nauczyciela, a że polska ekonomia zapewnia mu godne życie. Ale czy rzeczywiście?
W NKJO ciągle staramy się idealizować rolę nauczyciela jako pasjonata swojego zawodu i przedmiotu, eksperta od nauczania. Jeżeli nauczyciel języka obcego nie spełnia oczekiwań swoich uczniów, nie uczy tak, jak omówione powyżej przemyślenia sformułowane przez wielkich metodyków, ale i nas, skromnych praktyków z dużym doświadczeniem zawodowym, to znaczy, że nie zostały stworzone w polskiej szkole, w polskim systemie edukacji warunki, mechanizmy, systemy, które spowodują takie zachowania nauczających.
Dobry nauczyciel, eklektyczny nauczyciel uczy tak, aby uczeń sam się zaczął uczyć, organizuje sytuacje sprzyjające samodzielnemu uczeniu się, wyposaża uczniów w techniki i narzędzia uczenia się i myślenia; zachęca, „popycha” do uczenia się i wykorzystuje potencjał ucznia do realizacji jego/ucznia/ kariery edukacyjnej i drogi życiowej, czego serdecznie życzymy wszystkim uczącym i uczącym się.
Bibliografia:
1. Komorowska, H. 2001. Metodyka nauczania języków obcych. Warszawa: Fraszka Edukacyjna.
2. Dakowska, M. 2005. Teaching English as a Foreign Language. Warszawa: PWN.
3.
http://pl.wikipedia.org/wiki/System_Sita
4.
www.sita.pl