Michalina Urbaniak

 

 

WILLKOMMEN IN ‘ ENTDECKERLAND’

                                              

Rysunek 1: Luna i Veronica ( moje uczennice)

 

 


Drugi rok studiowania w Kolegium był dosyć trudny. Dlatego propozycja wyjazdu na asystenturę bardzo mnie zaskoczyła.

 I muszę szczerze przyznać, że nie było łatwo zdecydować się na następny wyjazd. Przecież już miałam za sobą ponad roczny wyjazd do Londynu.

Ktoś kiedyś mi powiedział, że jak już się spróbuje podróży to nie będzie się miało dosyć.

I tak jest pewnie ze mną. Więc wypełniłam stos papierów i wysłałam do Polskiej Agencji Narodowej.

 

 

Pole tekstowe: Rysunek 2: ja i Lucas 
( mój uczeń)

 

 

 

Już w czerwcu przysłano mi pocztą potwierdzenie wyjazdu

oraz otrzymanie grantu. Dostałam także wszystkie informacje dotyczące szkoły, do której miałam się wybrać. Potem skontaktowałam się z moją niemiecką opiekunką by ustalić szczegóły wyjazdu.

Ku mojemu zaskoczeniu dostałam się do niemieckiego przedszkola

o nazwie ‘ Entdeckerland’.

 

 Następnym krokiem był wyjazd

do Warszawy na obowiązkowe spotkanie organizowane przez Agencję Narodową programu Sokrates-Comenius 2.2b, gdzie otrzymaliśmy wszystkie wskazówki dotyczące umowy oraz końcowego rozliczenia się

z asystentury.

 

        

Pole tekstowe: Rysunek 3: zamek Zwinger w Dreźnie

 

 

 

Moja asystentura zaczęła się pierwszego września 2005 roku, a trwała osiem miesięcy.

Mieszkałam w małym miasteczku o nazwie Lauchhammer. Natomiast do przedszkola, które znajdowało się w niedalekim mieście Schwarzheide, dojeżdżałam rowerem.

        

 Przez pierwsze dwa tygodnie zapoznawałam się z zasadami panującymi

w przedszkolu. Obserwowałam różne zajęcia takie jak muzyka, plastyka, kółeczko poranne, sport. Wraz z moim opiekunem zdecydowaliśmy jak ma

się potoczyć moja asystentura.

Pole tekstowe: Rysunek 4: Kimberly i Monija 
z wielkanocnymi palmami

 

 

 

Moim podstawowym zadaniem było rozmawianie z dziećmi w języku angielskim. Poza tym wraz z nauczycielką prowadziłam zajęcia języka angielskiego. Pomagałam także w zajęciach sportowych oraz zajmowałam

się dziećmi w poobiednim myciu zębów. Był to najlepszy moment

do powtarzania słówek i prostych pytań. Doszło nawet do tego, że jak ja byłam w Polsce, dzieci w rozmowie

 z wychowawczyniami mówiły w języku angielskim

( Np. ‘Can I have toothpaste?’).

 Brałam także czynny udział w programie Sokrates-Comenius dla szkół. Utrzymywałam kontakt z polskim partnerem( przedszkolem w Krośnie)

 a także znalazłam nowego partnera

dla przedszkola( Moorfield Primary School w Anglii).

Pole tekstowe: Rysunek 5: Andrzejki

 

 

Uczestniczyłam nawet w spotkaniu partnerów, które odbyło się w tym roku

w Krośnie Odrzańskim.

Przez większość czasu zajmowałam się dziećmi w wieku 3-6. I muszę przyznać, że jest to najlepszy wiek by zacząć naukę obcego języka. Dzieci, ’jak gąbki’, wchłaniały wiedzę. A co ważne, były ciekawe innego języka

 i z wielką chęcią uczyły się nowych piosenek i słówek.

          Uczyłam także dzieci szkolne języka polskiego. Ku mojemu zdziwieniu, dzieci bardzo zainteresowały się polskimi tradycjami

a zwłaszcza wróżbami andrzejkowymi.

 Dzięki radom innych asystentów, dowiedziałam się o dostępnych materiałach do nauczania dzieci języka polskiego, które z pewnością uatrakcyjniły zajęcia.

 

 

         Poza tym, dzięki asystenturze można poznać wiele interesujących ludzi z całej Europy. W każdym kraju goszczącym odbywa się spotkanie asystentów.

 

Ja pojechałam na takie spotkanie

do Bonn. Bardzo miło wspominam wspólne zwiedzanie i rozmowy na temat szkół i życia w różnych częściach Niemiec.

 

 Mieliśmy okazję uczestniczyć w sławnym Oktoberfest odbywającym się

 w Kolonii i wypróbować ich przysmaki oraz, popularne w tamtych stronach, piwo kölsch.

         Każdy asystent otrzymuje grant

( stypendium), który umożliwia nie tylko życie w przyzwoitych warunkach,

Pole tekstowe: Rysunek 6: asystentki z Hiszpaniiale także zwiedzanie.

 

  W Niemczech sieć kolei jest bardzo rozbudowana. Dlatego dojazd do innych, większych miast, nie stanowił problemu. Istnieją tanie bilety weekendowe

( tzw. Wochenende ticket), dzięki którym wraz z przyjaciółmi można wybrać się na jednodniową wycieczkę. Dosyć często wyjeżdżałam do Drezna, Berlina

czy Lipska.

Wiele Polaków nie zdaje sobie sprawę jak piękne są Niemcy. Mieszkałam

 w małym mieście, otoczonym pięknymi jeziorami, lasami, w rejonach, gdzie wiele Niemców spędza wakacje.

         Istnieje w Polsce wiele stereotypów na temat Niemców. Wyjeżdżałam

z  Polski pełna obaw, co do stosunku Niemców do nas, Polaków. A spotkałam tam ludzi uśmiechniętych, uprzejmych, życzliwych i bardzo rodzinnych.

 

 

Na tej asystenturze poznałam wspaniałych ludzi, z którymi z pewnością będę utrzymywała kontakt. Zmierzyłam się nie tylko z zawodem nauczyciela, ale także wychowawcy.

 I chociaż wiem, że nie będę wychowawcą w przedszkolu to dzięki asystenturze odkryłam w sobie radość

z nauczania.

 

 

 

Pole tekstowe: Rysunek 7: ja wraz z wychowawczynią Panią Przybylski w kościele Frauenkirche w Dreźnie

 

 

 

 

 I tego życzę wam drodzy studenci NKJO.

Pozdrawiam

Michalina

Urbaniak