Zrezygnować ze studiów w Warszawie - największym ośrodku akademickim w kraju - nie było łatwo. Zmuszona jednak wieloma okolicznościami podjęłam tę decyzję i kiedy to już zrobiłam, nie miałam wątpliwości, co dalej. Kolegium legnickie było jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji, w jakiej się znalazłam. Język angielski towarzyszył mi od dzieciństwa, więc i z wyborem języka nie miałam kłopotu. Biorąc dodatkowo pod uwagę, że wychowałam się w rodzinie o tradycjach nauczycielskich, a Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych w Legnicy należy do ścisłej czołówki tego typu placówek w Polsce, trudno było w mojej sytuacji o lepszy wybór.
I nie żałuję. Szkoła, która niestety wielu niezbyt dobrze zorientowanym ludziom jawi się jako coś pośledniejszego, wcale a wcale taką nie jest. Bo przede wszystkim tu nie ma tego zobojętnienia i niestety niejednokrotnie rutyny, jaką widać czasem na wielkich uczelniach (wiem, co mówię, gdyż sama na takiej się uczyłam). Tu każdy nauczyciel zdaje się pałać naprawdę żywym uczuciem do tego, co robi. Co więcej - nie skrywa się z nim za hermetyczną skorupą, co tu dużo mówić, profesorskiego zdziwaczenia.
Tu nauczyciele wychodzą naprzeciw studentowi - z jednej strony prowadzą nas niemal za rękę, z drugiej są zawsze odwróceni do nas twarzą, oferując pomoc w każdej sytuacji. Właśnie to otwarcie na uczącego się tak mnie ujęło w Kolegium. Niewątpliwie jednym z czynników na to wpływających jest kameralność naszej szkoły. To nie jest moloch, w którym nikt nikogo nie zna i nie ma potrzeby znać.
Ta kameralność wpływa też na łatwiejszy dostęp do zbiorów bibliotecznych, co przecież ma olbrzymie znaczenie w nauce.
Tu uczymy się, jak być dobrym nauczycielem, nie tylko na zajęciach metodyki (których nota bene nie zdążyłam jeszcze poznać), ale na każdych jednych zajęciach, słuchając uwag tych, którzy zdobyli już niemałe doświadczenie w zawodzie nauczyciela.
Oczywiście trudno uniknąć czasem komentarzy typu „a po co mi to?”, ale nie znam nikogo, kto choćby raz w swej szkolnej karierze nie poddał w wątpliwość sensu tego, co robi (bądź robić musi).
Jest dobrze w moim mniemaniu, dlatego cieszę się, że mogę się tu uczyć i w przyszłości na solidnej bazie, jaką z pewnością zapewni mi Kolegium, zbudować coś więcej.
Sądzę, że każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, że nie ma lepszego sposobu na nauczenie się języka obcego niż kontakt z ludźmi, dla których jest to język ojczysty. W Kolegium jest kilku tzw. „native speakers”, dzięki którym mamy szansę na żywy, „nieksiążkowy” kontakt z językiem, którego się uczymy. Jest to istotne szczególnie dla tych studentów, którzy nie mają możliwości, bądź środków na to, by wybrać się do Anglii. Tu należy dodać, że nie każda szkoła daje takie możliwości, a przecież jest to niezaprzeczalnie ważne i potrzebne.
Generalnie, trzeba przyznać, że zajęcia w Kolegium są ułożone w mądry sposób; tu stawia się przede wszystkim na stronę praktyczną - słuchanie, mówienie, pisanie. Nie oznacza to rzecz jasna, że nie uczestniczymy w zajęciach teoretycznych. Bynajmniej, ale główny nacisk kładziony jest na praktykę.
Poza tym zajęć nie jest dużo, więc mamy dodatkowo dużo czasu na pracę własną, która jest przecież nieodzowna, by stać się prawdziwym profesjonalistą.
Kinga Kostrzanowska/I rok sekcja angielska