
Hello there!!!! J
Nazywam się Agata Saniak i
miałam niezwykłe szczęście i przyjemność odbycia asystentury językowej w Wielkiej Brytanii- a dokładniej w małym,
uroczym miasteczku uniwersyteckim Durham.
Spędziłam tam niezwykle osiem miesięcy ucząc w szkole języka polskiego. A oto
jak to wszystko wyglądało…
Przygotowania, podroż i przyjazd
O tym jak mniej
więcej będzie wyglądała moja asystentura i ze będę uczyła w szkole młodzież o
specjalnych wymaganiach edukacyjnych dowiedziałam się od mojego opiekuna
Richarda. Do wyjazdu potrzebowałam jedynie przetłumaczonego zaświadczenia o
niekaralności (wymagane od każdego, kto będzie pracował w szkole w Anglii) i
ubezpieczenia E-111 z NFZ-u. Poza tym parę drobiazgów z Cepelii i album o
Polsce-no i w drogę! (Ku pamieci:utworzone zostały liczne połączenia z Anglia
dzięki tanim liniom lotniczym Ryanair-także decyzja o wybraniu autokaru i
spędzenie w nim 28 godzin zamiast dwóch na pokładzie samoloty jest bliska
konsultacji psychiatrycznej!!! Pod koniec października został otwarty kolejny
„korytarz powietrzny”:
Krakow-Newcastle-
tym razem przez Jet.com- bilet w obie strony kosztuje jedynie 280 zl- także
Anglia jest w zasięgu ręki! uwaga na zmianę czasu-w Anglii godzina do tylu! I
jeśli ktoś zdecyduje się na wylot z Wrocławia-dopuszczalny bagaż to tylko
Do Anglii wybrałam się autokarem
ze względu na duży bagaż za który musiałabym zapłacić sporo na lotnisku! Ale
już na święta i wakacje leciałam samolotem-polecam zdecydowanie ten środek
transportu!!!

Szkoła

Szkoła, do której zostałam skierowana składała się z dwóch budynków, jeden
mieszczący się w Houghall i drugi w oddalonym o pól godziny jazdy autobusem
Peterlee.
Natomiast w szkole w
Peterlee większość czasu spędzałam w departamencie Foundation Studies z
młodzieżą o specjalnych wymaganiach edukacyjnych. Ze względu na specyfikę
profilu obydwu szkół, mimo swobodnego dostępu do bibliotek borykałam się z
problemem braku materiałów do nauki języka obcego. Przeważająca część zbiorów bibliotecznych była poświecona środowisku i
zwierzętom lub tez postępowaniu z dziećmi i młodzieżą specjalna, co okazało
się użyteczne podczas pracy w Peterlee. Ponadto miałam swobodny dostęp do
ksera i Internetu, co w dużej mierze pomogło mi w przygotowaniu się do
zajęć


Pierwsza ze szkól skupia się bardziej na kształceniu uczniów
w kierunkach takich jak agrykultura, opieka nad zwierzętami, ochrona i
konserwacja przyrody.
Miałam także możliwość
drukowania zdjęć w kolorze i laminowania. Pozwoliło to na ciekawsze prowadzenie
zajęć i umożliwiło stworzenie bardziej interesujących materiałów wizualnych
oraz wystaw dotyczących zwyczajów świątecznych a także książki o legendach
Polski, do której wykorzystałam zdjęcia uczniów przebranych za postacie z
legend.
Nie miałam także problemu z
dostępem do kamery video, dzięki czemu nagrałam inscenizacje kilku legend
polskich. Uczniowie bawili się niesamowicie podczas tych mini przedstawień i
mieli okazje obejrzeć siebie na kasecie zaraz po zakończeniu legendy. Pozwoliło
to na przełamanie ich nieśmiałości, gdyż byli bardzo źle nastawieni do
jakichkolwiek występów publicznych a dzięki możliwości użycia kamery nabrali
większej pewności siebie.
Co więcej szkoła w Peterlee
była wyposażona w kuchnie, co umożliwiło mi przeprowadzenie kilku zajęć,
podczas których uczniowie brali udział w przygotowaniu polskich dań takich jak
placki ziemniaczane, racuchy, ciasteczka, sałatki warzywne i wiele innych.
Natomiast szkoła w Houghall
dysponowała sala konferencyjna, która wykorzystałam na inscenizacje kilku
polskich legend.
Warunki pracy w szkole były bardzo dobre. Szkoła zapewniła mi także posiłek
w przerwie na lunch.
Podczas mojej ośmiomiesięcznej
asystentury uczyłam kultury i języka polskiego. Łącznie pracowałam z
trzynastoma grupami. Część grup była podzielona nie ze względu na wiek, ale na
umiejętności i rozwój intelektualny. Poza grupami 16-latkow miałam kilka, w
których uczyłam osoby w wieku 20, 25, 40 lat. Ponadto raz w tygodniu chodziłam
do szkoły w Glen deen (również szkoły dla dzieci o specjalnych wymaganiach edukacyjnych)
i Trinity (primary school) żeby porozmawiać z uczniami o Polsce. Okazało się to
dobrym doświadczeniem zarówno dla mnie jak i dla moich uczniów, którym Polska
kojarzyła się jako zimny kraj, który zamieszkują niedźwiedzie polarne Mam
nadzieje ze dzięki naszym spotkaniom zmieniłam ich wyobrażenie o Polsce.
Również raz w tygodniu miałam
możliwość brania udziału w zajęciach ESOL (English for Students of Other
Languages) jako teacher assistant. Miałam także okazje prowadzić pól godziny na
początku każdych zajęć. Uczenie języka angielskiego ludzi pochodzących z
Tajlandii, Japonii czy Słowacji było dla mnie zupełnie nowym, ale i motywującym
doświadczeniem, dzięki któremu nauczyłam się ze każdy język wpływa zupełnie
inaczej na naukę angielskiego i zróżnicowanie metod nauczania.
Miałam okazje zdobyć praktykę
w przyszłym zawodzie nauczyciela. Jednak zawsze podczas lekcji był obecny mój
nauczyciel prowadzący, z którym mogłam przedyskutować te aspekty zajęć, z
którymi miałam problem. Ponadto w każdej grupie był Support worker-osoba
pomagająca nauczycielowi zwłaszcza z dyscyplina bądź tez przydzielona do
szczególnie trudnych lub niepełnosprawnych uczniów.
Początek asystentury
Jeszcze przed moim wyjazdem
udało mi się spotkać z moim nauczycielem prowadzącym w Polsce. Był on z wizytą
w jednej z partnerskich szkól niedaleko Krakowa i przy okazji mogłam go poznać
i dowiedzieć się czegoś o szkole, w której miałam uczyć.
Z dworca autobusowego odebrał
mnie Richard. Bardzo się cieszę ze był on moim mentorem-to przemiły, starszy
pan, który zawsze był gotów pomóc z przygotowaniem do zajęć czy tez w czasie
wolnym zorganizować wycieczkę dla mnie i moich znajomych abyśmy mogli lepiej
poznali piękne okolice North-East of England!
Północny-wschód i okolice Durham
to jedno z najbardziej malowniczych miejsc GB. Niesamowity akcent Geordie i
bliskość do granicy ze Szkocją a także dwie godziny jazdy samochodem do miejc
ukochanych przez Wordswortha-The Lake District-sprawia ze jest to zdecydowanie
miejsce do którego należy się wybrać!
Podczas pierwszych dwóch
tygodni poznałam nauczycieli i większość pracowników szkoły. Byłam zaskoczona
życzliwością i otwartością, z jaką mnie przyjęto. Na początku nie prowadziłam
zajęć. Obserwowałam lub pomagałam nauczycielom, starając się jednocześnie
zapoznać z funkcjonowaniem szkoły i zapamiętać jej pracowników i uczniówJ
Szkoła była bardzo pomocna w
tworzeniu planu zajęć.
W tygodniu uczyłam 13 godzin
języka polskiego, lekcje trwały 45 minut ze słabszymi grupami i godzinę z
pozostałymi. Ponadto raz w tygodniu spędzałam 1i ½ godziny w szkole w
Glen deen i dwie godziny w Trinity-pomagajac w zajęciach i prowadząc przez
godzinę naukę języka polskiego. Podczas tych spotkań bawiliśmy się z dziećmi w
„Stary niedźwiedź mocno śpi” czy tez wystawialiśmy legendy ”Trzej bracia”, ‘’O
Smoku wawelskim”.
Cala praktykę nadzorował mój
nauczyciel prowadzący. Wspaniały człowiek, do którego mogłam zwrócić się z pytaniami
i problemami nie tylko dotyczącymi szkoły. Nie mieliśmy ustalonego czasu raz w
tygodniu na spotkanie i dyskusje na temat zajęć, gdyż zazwyczaj rozmawialiśmy o
lekcjach codziennie. Pozostajemy w stałym kontakcie a z jego pogoda ducha i
zamiłowaniem do podroży na pewno nie raz spotkamy się jeszcze w PolsceJ
Szkoły, do których zostałam
skierowana okazały się wspaniałym miejscem do pracy i odbycia praktyki. Oprócz
cudownej młodzieży, której będzie mi najbardziej brakować, spotkałam
przesympatycznych, otwartych nauczycieli, gotowych w każdej chwili mi pomoc.
Życzliwość, z jaka mnie przyjęto sprawiła ze było mi dużo łatwiej zaadoptować
się w nowej sytuacji. Nigdy nie byłam pozostawiona sama sobie i to nie tylko na
początku asystentury, ale przez cale osiem miesięcy mogłam liczyć na pomoc i
wsparcie. I nie ograniczało się to tylko do relacji szkolnych, ale zabierano
mnie także w wiele pięknych i historycznych miejsc bym mogła zobaczyć i
zwiedzić jak najwięcej podczas mojego pobytu.
Oprócz zajęć z języka
polskiego brałam także udział w przygotowaniach do Christmas i Eastre Fare oraz
do międzynarodowego dnia kobiet. Zorganizowałam także Andrzejki (wróżby, lanie
wosku, degustacja polskich ciasteczek z wróżba w środku) i pierwszy dzień
wiosny(malowanie twarzy, przygotowanie i topienie marzany…).
Nie tylko jednak skupiliśmy
się na języku, ale przede wszystkim na poznaniu kultury Polski. Uczniowie brali
także udział w przygotowywaniu wystawy o Świętach wielkanocnych i obejrzeniu
szopek krakowskich, które przywiozła moja mama z Polski. Także dzięki kasecie z
tańcami ludowymi mieli okazje nie tylko przypatrzeć się strojom ludowym, ale co
więcej przećwiczyć kilka układów tanecznych!!:). Słuchaliśmy również na
zajęciach muzyki Chopina oraz różnych wykonawców z Polskiej Składanki-uczniowie
poprosili mnie również o kopie tej płyty. Uczniowie brali udział w inscenizacji
polskich legend takich jak ‘Trzej bracia’, ‘Janosik’, ‘Smok wawelski’,
‘Jurata-królowa Bałtyku’ a także z jedna grupa wykonaliśmy warszawskie syrenki
z gliny. Poza tym po świętach Bożego Narodzenia przywiozłam z Polski Barszcz
czerwony i pierogi a także barszcz biały i baranki z cukru przed Wielkanocą do
spróbowania dla moich uczniów. Ponadto uczniowie poznali słynnych Polaków i
miasta polski poprzez przygotowanie prezentacji w Power poincie, która zostanie
umieszczona pod koniec roku na stronie internetowej szkoły.
Uczniowie byli bardzo zadowoleni
widząc ze znają dwa języki obce i potrafią się komunikować. Często tez mieli
okazje wypróbować język polski ‘na żywo’. Niejednokrotnie odwiedzali mnie
znajomi z Polski. Wykorzystywałam te wizyty by moi uczniowie mogli przećwiczyć
to, czego się nauczyli i zobaczyć ze ‘są rozumiani. Wówczas nauka języka
nabierała znacznie większego sensu.
Podczas tych ośmiu miesięcy starałam się by nasze zajęcia nie były
nudne a uczniowie mieli okazje praktycznego użycia i poznania Polski
zamiast przekazywania jedynie samych informacji, dlatego między innymi
poznając kierunki urządziłam w szkole treasure hunt, podczas którego
poszczególne grupy musiały poruszać się według danych kierunków po całym
obszarze szkoły by odnaleźć ukryta nagrodę.

Życie w Anglii
Nieco inaczej wygląda również
nauka w szkole. Zajecia trwają godzinne zegarowa. Uczniowie zaczynają zajęcia o
9.00 Rano i maja godzinna przerwie na lunch-od 12.00 Do 1.00. Obecnie w
szkołach aprobuje się wprowadzić zasady zdrowego odżywiania (w Anglii odsetek
otyłych młodych ludzi jest porażający!!). Jednak nadal w stołówkach królują
fish and chips czy tez frytki polane fasolka po bretońsku! Niestety Anglicy nie
spedzają dużo czasu na przygotowanie posiłków-najczęściej chodzą do restauracji
lub kupują gotowe jedzenie które odgrzewają jedynie w mikrofalówce!(czasami
nawet przygotowują herbatę w mikrofalowce-ale o tym można napisać kolejny
artykułJ Kuchnia angielska-o ile o takim zagadnieniu można mówić!!- to temat rzeka
począwszy od herbaty z mlekiem, fish and chips, english breakfast-trochę
ciezkie ale pycha:)mashy peas-czyli rozgotowany zielony groszek po chleb jak
gąbka!:)
Również warunki mieszkaniowe,architektura, puby i pogodaJto już inna historia!
wszystkich ciekawskich odsyłam na strone internetowąhttp://www.woodlands-junior.kent.sch.uk/customs/questions/food/index.htm
Tam zobaczycie i dowiecie się wszystkiego o Wielkiej Brytanii!
Czego
nauczyłam się podczas asystentury
Zanim przyjechałam do Anglii
mieszkańców wysp wyobrażałam sobie jako ludzi zamkniętych w sobie, dbających
jedynie o własne problemy. Okazało się to zupełną nieprawda. Bardziej
życzliwych, pomocnych, otwartych i sympatycznych ludzi nie spotkałam jeszcze
nigdy. Nie dotyczy to jedynie, szkoły ale także zwyczajnej życzliwości wśród
obcych ludzi, którzy zaoferują bezinteresowna pomoc nie tylko w poszukiwaniu
drogi, ale nawet przy wniesieniu ciężkiego bagażu. Anglicy jawią mi się teraz
jako ludzie niezwykle życzliwi i otwarci.
Przez to iż mieszkałam i
pracowałam przez osiem miesięcy w małym angielskim miasteczku mogłam poznać
kulturę, obyczaje i życie codzienne w tym kraju.
Co niestety zasmuciło mnie w
Anglii to przede wszystkim brak wiadomości ze świata, z Europy. Anglia wydaje
się odseparowywać od reszty starego kontynentu skupiając się jedynie na
problemach w kraju i regionie-stąd dużą popularność telewizji regionalnych. Co
się z tym wiąże to bardzo uboga wiedza, zwłaszcza młodych ludzi o świecie. Gdy
rozmawialiśmy o Polsce, większość moich uczniów miała problem ze wskazaniem
takich krajów jak Francja, Niemcy czy nawet Wielka Brytania na mapie(i mam tu
na myśli uczniów ze szkoły średniej z którymi przeprowadziłam krótkie pogadanki
na temat Polski)
Dzięki asystenturze mogłam poznać system szkolnictwa w Anglii. Co mnie
zdziwiło to ogromny nacisk na praktykę raczej niż teorie, na doświadczenie
aniżeli encyklopedyczna wiedzę. Najważniejsze jest to, czego dokonaliśmy i jaką
posiadamy wiedzę praktyczną.
Mam nadzieje ze wśród czytających zdołałam rozbudzić zainteresowanie nie
tylko Anglią ale także programem Socrates-Comenius. Jeśli tak i macie jakieś
pytania, jesteście czegoś ciekawi możecie śmiało napisać na adres agata.saniak@poczta.fm .
I jeśli będziecie mieli okazje wzięcia udziału w tego typu programie nie
wahajcie się! To będzie przygoda waszego życia!!!:)Good luck! And…CHEERIO!!:)