Agnieszka Bąba
Asystentura językowa w
Anglii
Na początku października 2004 roku,
dzięki programowi Socrates, wyjechałam na asystenturę
językową do Anglii. Nie było łatwo, zwłaszcza pierwsze 3 miesiące okazały się
sprawdzianem wytrzymałości i odporności. Do życia w Anglii przyzwyczaiłam się
dość szybko. Zawdzięczam to głównie rodzinie, u której wynajmowałam pokój.
Natomiast życie szkolne, nowe obowiązki i zupełnie inna mentalność młodzieży
były dla mnie kompletnym i niemałym wyzwaniem. Dyscyplina, a raczej jej brak,
okazała się trudnością nie do pokonania. Uczniowie, niestety, nie traktowali
mnie poważnie. Jak się później okazało, podobny problem miało większość
nauczycieli, a dyscyplina i zachowanie stały się tematem najczęściej poruszanym
na zebraniu nauczycieli(każde poniedziałkowe popołudnie).
Na szczęście już po kilku tygodniach
nawiązałam współpracę z grupą skautów, których uczyłam języka polskiego,
historii, geografii i kultury Polski. Uczniowie wykazali wiele cierpliwości i
chęci do nauki, dzięki czemu mój stosunek do uczenia diametralnie się zmienił.
Przygotowywanie zajęć dla skautów sprawiało mi wiele radości. Cieszyłam się, że
język polski dla tak licznej grupy osób(ok.50)okazał się atrakcyjny i warty
uwagi. To dało mi siłę do pracy.
Ponadto do moich
obowiązków należało:
·
-prowadzenie
zajęć o życiu w rodzinie (antykoncepcja, ciąża u nastolatek, opieka nad
noworodkiem)
·
-pomoc uczniom z
wymiany międzynarodowej (Japonia, Brazylia) w nauce języka niemieckiego
·
-praca w
charakterze asystenta nauczyciela języka niemieckiego
·
-praca w
charakterze zastępcy nauczyciela języka niemieckiego pod jego nieobecność
·
-indywidualne
konwersacje z uczniami w języku niemieckim
Dzięki gościnności i pomysłowości Anglików
udało mi się zwiedzić wiele ciekawych miejsc. Największe wrażenie zrobiły ma mnie Bath i muzeum Jane Austen oraz miasto
Szekspira, czyli Stratford. Myślę, że prawdziwą atmosferę Anglii można poczuć
tylko tam!! Szkoda, że celem większości wycieczek do Anglii jest tylko Londyn!
Z moich obserwacji wynika, że stolica jest dziś bardzo kosmopolityczna i nie
oddaje piękna i ducha tego zachwycającego kraju!!
Możliwość odbycia praktyki za granicą
nauczyła mnie przede wszystkim samodzielności w podejmowaniu decyzji i
umiejętności korzystania z różnych źródeł informacji(biblioteka uniwersytecka w
Anglii to nie lada wyzwanie!!! ). Już na samym
początku uświadomiłam sobie, że tylko ja będę odpowiedzialna za całokształt
mojej praktyki i tylko ode mnie będzie zależało, czy czas spędzony na
asystenturze będzie stracony, czy nauczę się czegoś nowego i ciekawego
Praca w angielskiej szkole, rozkład zajęć,
metody uczenia i stosunek nauczycieli do uczniów różni się od tego, czego
nauczyłam się na praktyce pedagogicznej. Wiele aspektów warto wprowadzić do
polskich szkół. Przede
wszystkim uczniowie zachęcani są do szukania informacji na własną rękę, ale
przy stałej współpracy z nauczycielem. Czasem okazuje się, że uczeń odnalazł mnóstwo
ciekawostek na dany temat i później dzieli się tym z innymi .Taka metoda
zachęca do self-study, a nieśmiałym, lub słabszym
uczniom pozwala „zabłysnąć” w grupie.
W marcu 2004 , z
pomocą uczniów przygotowaliśmy Tydzień Kultury Polskiej(wystawa poświęcona
Polsce, quizy, konkursy).W porze lunchu zapraszałam zainteresowanych na zajęcia
z języka polskiego!
Zabawa była świetna!
Już do końca pobytu w szkole uczniowie pozdrawiali mnie na korytarzu słowami
„Cześć” lub „Dzień dobry”! w języku polskim
oczywiście.
W czasie asystentury brałam udział we
wszystkich wydarzeniach z życia szkoły(koncerty, przedstawienia teatralne,
pokazy mody, itd.).Dzięki temu zżyłam się z kadrą nauczycielską, uczniami i ich
rodzicami. Raz w
tygodniu spotykałam się z moją mentorką Cathy, aby
przedyskutować moje postępy, ewentualne problemy (także natury prywatnej, np.
jeśli tęskniłam za domem) i plany na nadchodzący tydzień (przedstawiałam
scenariusze lekcji, materiały, które przygotowałam). Cathy
jest nauczycielem z długim stażem i jej doświadczenie okazało się bardzo
pomocne. Jej żywa osobowość, wyrozumiałość i serdeczność były nieocenionym
atutem. Cieszę się, że miałam szczęście trafić na tak wspaniałą osobę! Do dziś
utrzymujemy kontakt, a latem Cathy obiecała odwiedzić
mnie w Polsce!
Od samego przyjazdu do Anglii starałam się
być ambasadorem naszego kraju, godnie reprezentującego Polskę za granicą.
Myślę, że wiele osób zmieniło zdanie o Polakach. Udowodniłam, że jesteśmy godni
zaufania, pracowici i zaradni. Pokazałam, że edukacja w Polsce ma bardzo wysoki
standard, a na naukę języków obcych stawiamy największy nacisk
. Mam nadzieję, że taki wizerunek Polaka zostawiłam po sobie w Anglii.
Agnieszka Bąba, III rok
sekcja angielska